Ciesz się tym, co masz

Mam ogromne szczęście, że przyszłam na świat właśnie tutaj. Nigdzie indziej tylko TU – bez względu na to, gdzie to TU tak naprawdę jest. Jestem wdzięczna za to, co do mnie przychodzi, za to co mam, gdzie jestem i z kim. Rozglądam się szeroko otwartymi oczami, chłonę, wymieniam się ze światem tak jak wdech pięknie wymienia się z wydechem. Naturalnie, bez oczekiwań.


Tylko to przynosi odprężenie, prawdziwe szczęście. Wszystko, co nam się przytrafia ma sens, niesie w sobie lekcję. Choćby to, że w dalekiej podróży zaginął mój jeden bagaż. Niewielki, bo od lat pakujemy się wszyscy w jedną walizkę ograniczając „niezbędne” rzeczy do minimum, tym razem zabrałam jeszcze jedną małą walizeczkę. Jak się właśnie okazało, można się ograniczyć jeszcze bardziej, bez bólu.
W każdym momencie szukam choćby najmniejszego szczegółu, drobiazgu, z którego mogę się ucieszyć i skupiam się na nim. Szukam tylko dobrego, uwierz mi, zawsze coś dobrego się znajdzie, w każdej sytuacji zawarta jest szczypta szczęścia. Szkopuł w tym, żeby nauczyć się ją odkrywać.
To fajna zabawa, im więcej ćwiczysz tym szybciej znajdujesz pozytywy i wchodzi Ci to w krew. Nauczysz sam siebie dobrego nawyku aż stanie się tak naturalny, że będzie dział się bez najmniejszego wysiłku. Przypłynie niezauważalnie z oddechem i zmieni wszystko. Drobiazgi potrafią zaczarować codzienność.
Jeśli skupiasz się na czymś, podświadomie to do siebie przyciągasz, jak magnes. To tylko kwestia wyboru, co przywołasz – słońce, uśmiech, zapach świeżego ogórka, pomyślne rozwiązanie albo piach w oczy i ścisk w żołądku. Taki ścisk chętnie prowadzi do zastoju, a ponieważ jesteśmy całością, fizyczność przełoży się na to jak myślimy i postrzegamy rzeczywistość. Różowe okulary wydają się w tej sytuacji bardzo kuszące.
Widziałam ludzi uśmiechniętych, przyjemnie rozluźnionych, zadowolonych ze swojej pracy i tego co ich otacza. Dzieci ganiające po plaży z patykiem w ręku, wcinające z radością proste a nawet bardzo skromne jedzenie, brudne, zadowolone i szczęśliwe. W kieszeniach poupychane : dwa kamienie, kilka znaleźnych muszli, kapsel i kawałek sznurka. Dla jednych śmieć dla innych skarb i tak jest ze wszystkim. W końcu szczęście to stan postrzegania a nie posiadania. Ciesz się tym co masz, nie rozglądaj się na boki wypatrując co mają inni, patrz na siebie i bądź wdzięczny za to co jest. To wszystko upraszcza. Nawet myśląc o znalezionych muszlach czy zwykłych kamieniach w kieszeni – fajnie że są. Przecież zawsze ktoś może mieć większe, ładniejsze albo co gorsza więcej od Ciebie. Przełóż to sobie na pensję, pracę, włosy, telewizor, czekoladę, prestiż czy co tam do Ciebie aktualnie przemawia – puść to, zostaw, zamknij na chwilę oczy i oddychaj głęboko. Zjedz swój kawałek czekolady, mlaszcz, delektuj się, niech Cię uszczęśliwi, nasyci. Możesz wylizać talerz po jedzeniu które bardzo Ci smakowało, nie smucąc się że się skończyło tylko cieszą się, że było na Twoim talerzu. Kiedy czegoś jest za dużo przestaje smakować tak jak na początku. Albo inaczej, przeszukaj kieszenie i znajdź pięćdziesiąt złotych o których zapomniałeś – prawda, że cieszą dwa razy bardziej. Jak prezent od losu…a nie, przepraszam od Ciebie dla Ciebie.
Delektuj się tym co masz, nie trać czasu i energii na narzekanie. Uśmiech przyciąga uśmiech… nawet szczerbaty.

tekst i zdjęcie: Maia Sobczak || qmamkasze.pl

 

 

 

 

You may also like...